cooking for dummies
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
.
Skontaktuj się ze mną:
1277647
gruszkazfartuszka@gmail.com

Dołącz do mnie na Facebooku:


Akcja: Nie kradnij zd src=

Durszlak.pl

Popieram Internet Bez Chamstwa

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
czwartek, 26 stycznia 2012

W lodówce zalegały mi 3 białka. Z tak niewielką ilością niewiele da się (w moim mniemaniu zrobić), dlatego padło ponownie na bezy. Ale że miałam ochotę się trochę odstresować to postanowiłam pokombinować i tak powstały beziki kawowe ze śliwkowym kremem. I tutaj muszę przyznać - beziki same w sobie wyszły dość gorzkawe i w pierwszym odruchu pomyślałam, że nawet niezbyt smaczne. Ale zmieniłam zdanie, gdy... pod wpływem kremu beziki rozmokły! ;) Tak, tak, wiem jak to brzmi. Pewnie wielu z was nie lubi takiej rozciapanej konsystencji, ale ja wręcz przeciwnie - jestem jej fanką. Odkąd pamiętam wszelkie biszkopciki i ciasteczka maczam w herbacie, biszkopt z tortu najbardziej lubię po kilku dniach gdy jest już przesiąknięty do cna i tak dalej, i tak dalej. Dlatego ta forma "miękkich bezików" bardzo mi odpowiada. A przy tym, gorzkawy smak zniknął pod wpływem słodkiego, śliwkowego kremu. Dla mnie bomba :)

Składniki na bezy:

- 3 białka

- 150 g brązowego cukru (następnym razem dam ciut więcej)

- 1 łyżka rozpuszczalnej kawy (następnym razem dam ciut mniej)

- 1/2 łyżeczki cynamonu

Składniki na masę:

- 50 g miękkiego masła

- 50 g suszonych śliwek

- 75 g mlecznej czekolady

- 2 łyżki wódki

Białka ubić na sztywną pianę. Cukier, kawę i cynamon wymieszać razem i zmielić np w blenderze, aby miały konsystencję proszku. Stopniowo dodawać do białek, stale miksując. Za pomocą rękawa cukierniczego wyciskać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia małe beziki, o średnicy monety pięciozłotowej. Można je wyciskać blisko siebie, bo nie urosną w trakcie pieczenia. Piec 35 minut w piekarniku nagrzanym do 150 stopni.

W tym czasie posiekać śliwki, zalać wódką i odstawić na czas pieczenia bez. 

Beziki wyjąć, ostudzić. 

Śliwki przełożyć do rondelka, zalać odrobiną wody i gotować, nieustannie mieszając przez 5 minut. W trakcie gotowania sukcesywnie należy dolewać wody, by stale pokrywała ona dno rondelka, a śliwki nie przypalały się. Po tym czasie zdjąć śliwki z ognia, dodać czekoladę i wymieszać do rozpuszczenia się. Masę należy zmiksować, aby wszystkie grudki się rozpadły. 

Osobno na gładką masę ucieramy masło, a następnie łączymy je z masą śliwkową. Tak przygotowanym kremem smarujemy bezika i sklejamy go z drugim. I właściwie możne je już jeść, ale ja jednak polecam poczekać, aż się trochę przegryzą i... rozpuszczą :)

Smacznego życzy gruszka z fartuszka!

09:37, gruszkazfartuszka , ciastka, ciasteczka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 24 stycznia 2012

Łatwa baba. Dobrze to czy źle, że taka łatwa? ;) Jeśli się Wam śpieszy, bo wpadają niezapowiedziani goście, albo najzwyczajniej w świecie nie macie ochoty za długo siedzieć w kuchni, a ochota na coś słodkiego nie daje wam spokoju to polecam :) Lista składników jest tak podstawowa, że zapewne nawet nie będziecie musieli iść do sklepu ;)

Łatwa baba jest idealna do herbaty. Tak prawdę mówiąc to nie wyobrażam sobie zjedzenia kawałka babki bez ulubionej herbatki w ramach dodatku, więc właściwie to każda babka i herbata idą w parze. Następnym razem dodam do niej jednak jakąś polewę, bo przyda się coś przełamującego smak :)

Składniki:

- 4 jajka

- 1 szklanka cukru

- 2 szklanki mąki

- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

- szczypta soli

- 1/2 kostki masła

- 1/2 szklanki mleka

Mleko podgrzewamy i dokładnie rozpuszczamy w nim masło. Odstawiamy na bok.

Jajka ucieramy z cukrem. Mąkę mieszamy z proszkiem i solą i stopniowo, stale miksując, dodajemy do utartych jajek. Na koniec dodajemy także mleko z masłem.

Keksówkę smarujemy tłuszczem i przelewamy ciasto do formy. Pieczemy 40 minut w temperaturze 180-200 stopni.

Smacznego życzy gruszka z fartuszka! :)

16:19, gruszkazfartuszka , ciasta
Link Komentarze (9) »
niedziela, 22 stycznia 2012

Fani makaronu są wszędzie. Prawdę mówiąc nigdy nie spotkałam osoby, która powiedziałaby, że makaronu nie lubi. Nic więc dziwnego, że makaron rządzi :) 

Dziś mam przyjemność ogłosić konkurs, sponsorowany przez kampanię "Makaron Rządzi Zdrowo". Do wygrania są 3 sympatyczne zestawy, w skład którego wchodzi:

- książka kucharska "Makaron - My story!" z przepisami gwiazd (mam i polecam!

- smycz

- notesik

- magnes na lodówkę

Co należy zrobić?

- na Facebooku polubić stronę gruszki z fartuszka oraz Makaron Rządzi Zdrowo 

- Do końca stycznia, czyli do północy 31.01, przesłać na maila (gruszkazfartuszka@gmail.com) lub dodać pod tym wpisem w komentarzu przepis na lekkie makaronowe danie lub sałatkę makaronową bez majonezu, podpisać go imieniem i nazwiskiem (bądź innym loginem pod jakim funkcjonujecie na Facebooku, żebym mogła sprawdzić, czy pierwszy warunek został spełniony)

- W przypadku wpisów zostawionych w komentarzach proszę o podanie również jakiejś drogi kontaktu (może być e-mail, telefon, numer gadu gadu lub adres bloga)*

- Przepisy można przesyłać razem ze zdjęciem (ale nie jest to warunek konieczny)

- Każda osoba może nadesłać max. 3 przepisy!

- Zwycięzców wybiorę na podstawie własnych preferencji smakowych i/lub oryginalności dania :)

* W razie wygranej, zwycięzca zostanie przeze mnie poproszony o podanie adresu i kontaktowego numeru telefonu, a dane te zostaną przekazane sponsorowi nagrody tylko i wyłącznie w celu wysyłki nagrody. Wysyłką nagród niestety nie zajmuję się osobiście, więc w razie jakichkolwiek problemów proszę o kontakt - będę robić za łącznika :)

Wszystko jasne?

Więc udanej zabawy życzy gruszka z fartuszka! :)


16:25, gruszkazfartuszka , zabawy blogowe
Link Komentarze (26) »
środa, 18 stycznia 2012

To jeden z moich dawno nie przyrządzanych przysmaków. Minęło mnóstwo czasu odkąd po raz ostatni piłam to mleko. Cudowny napój przed snem - koi i wycisza, a przy tym (przynajmniej w moim przypadku) przywołuje miłe, ciepłe wspomnienia. Przepis jest banalny, ale smak mleka jest na prawdę wyjątkowy. 

Powtórzę to, co pisałam całkiem niedawno o wanilii - szukajcie jej nie w sklepach, a na allegro - zaoszczędzicie co najmniej 70% kwoty :)

Składniki:

- 300 ml mleka

- 1/4 laski wanilii

- 1 łyżka miodu

Wanilię naciąć wzdłuż i wrzucić do rondla z mlekiem. Podgrzać, aż będzie gorące (ale nie gotować), dodać miód i wymieszać. Przelać do szklanki, wyjąć pływającą laskę wanilii i spienić ręcznym spieniaczem do mleka. Pić póki ciepłe ^^

Smacznego życzy gruszka z fartuszka!

09:04, gruszkazfartuszka , napoje
Link Komentarze (5) »
wtorek, 17 stycznia 2012

Ostatnio poleciłam komuś mojego bloga i już po kilku dniach dostałam wiadomość, że opublikowany przeze mnie dżem z kiwi i bananów bardzo smakował. Tym samym przypomniałam sobie, że najwyższa już pora zrobić jakiś dżem. Ponieważ z ostatnich zakupów wróciłam z ogromnym zaopatrzeniem cytrusów, pomyślałam - "czemu nie?" - i zrobiłam tropikalny dżem :)

Już dawno temu zauważyłam, że ciężej niż inni znoszę zimową aurę. Wpędza mnie w depresję i apatię i najchętniej niczym niedźwiedź zapadłabym w sen zimowy. Taki słoneczny dżemik choć trochę poprawił mi samopoczucie i pozwolił myślami wybrać się na egzotyczną wyspę. Eh, gdyby tak... ;)

Składniki:

- 1 pomarańcza

- 1 cytryna

- 1 grejpfrut

- 1/2 dużego lub 1 mały melon

- 1 łyżeczka świeżo tartego imbiru

- 500 g cukru

- żelatyna (ilość zależy od "mocy", ja dałam około 1 łyżki)

Z cytrusów cieniutko obieramy skórkę, koniecznie bez białej warstwy! Wrzucamy do rondelka, zalewamy odrobiną wody i podgrzewamy (następnym razem zrezygnuję z dodawania skórki grejpfruta). Gdy woda zacznie się gotować, trzymamy skórki na ogniu jeszcze przez 3 minuty. Odcedzamy i bardzo drobno kroimy (im drobniej tym lepiej).

Melona pozbawiamy pestek, wydrążamy i kroimy w kostkę. Z obranych cytrusów wyciskamy sok. Melona, skórki i sok razem z miąższem mieszamy razem w garnku, dodajemy cukier i imbir i gotujemy. Gdy wszystko zacznie bulgotać, gotujemy przez około 8 minut, co jakiś czas mieszając. Odlewamy do szklanki trochę gorącego "soku" i mieszamy w nim żelatynę do całkowitego rozpuszczenia. Dodajemy roztwór do reszty, mieszamy i przekładamy do słoików (u mnie 2 x 0,5l). Konsystencja może wydawać się bardzo rzadka, ale bez obaw, zgęstnieje :) W razie gdyby jednak nie, to możecie rozrobić jeszcze odrobinę żelatyny we wrzącej wodzie i dodać do słoiczków (dokładnie wymieszajcie!).

Smacznego życzy gruszka z fartuszka!

09:58, gruszkazfartuszka , inne
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 16 stycznia 2012

Kupiłam wczoraj placki do tortilli. Zazwyczaj ta historia kończy się tak samo - kurczakiem w przyprawie gyros, sosem czosnkowym i pekińską kapustą. I choć miałam okropną ochotę na tortillę, to zupełnie nie przemawiał do mnie dziś smażony kurak. Dlatego musiałam wymyślić coś innego. Sprawdziłam więc co mam w lodówce i tak powstały tortille z tuńczykiem i rukolą :) Połączenie smaków okazało się być doskonałe na drugie śniadanie.

Składniki: 

- 1 tortilla

- 1-2 łyżki tuńczyka w oleju (odsączona z oleju)

- garść rukoli

- 2 łyżki kukurydzy

- kilka plasterków mozarelli

- 1 łyżka majonezu (Najlepiej domowej roboty - jajko i łyżkę musztardy zblendować i stale ubijając dolewać pomału olej, aż nabierze właściwej konsystencji. Przyprawić solą i pieprzem.)

Tortillę podgrzać w mikrofali (jeśli ktoś lubi na zimno to można ten krok pominąć ;)), posmarować majonezem, ułożyć na niej pozostałe składniki i zawinąć w "kopertkę". Voila! :) 

Smacznego życzy gruszka z fartuszka! :)

15:41, gruszkazfartuszka , przekąski
Link Komentarze (4) »
niedziela, 15 stycznia 2012

Przepis na tą szarlotkę dostałam kilka lat temu od koleżanki. Pamiętam, że były to czasy, kiedy kuchnię omijałam szerokim łukiem w przeświadczeniu, że gotować ani piec nie potrafię i lepiej będzie jak nie będę próbować. Koleżanka przekonała mnie jednak, że ta szarlotka jest najprostszym ciastem świata i zepsuć się jej nie da. Miała rację ale tylko po części - raz udowodniłam, że jednak zepsuć się da: zamiast żółtek przez pomyłkę dodałam całe jajka ;) Niemniej dalej twierdzę, że jest to najłatwiejsza szarlotka jaką zdarzyło mi się piec.

Szarlotka jest doskonała na sezon zimowy, gdyż wykorzystuje prażone jabłka. Jeśli macie takie w swojej spiżarni to świetnie, ale kupne także sprawdzają się wyśmienicie :)

Składniki: 

- 400 g mąki

- 150 g cukru pudru

- 250 g pół-miękkiego masła

- 4 żółtka

- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

- słoik (900 g) prażonych jabłek

- cynamon do smaku

opcjonalnie:

- garść rodzynek

- 2 łyżki rumu

Jeśli robimy wersję z rodzynkami to już na początku należy zalać rodzynki rumem i pozwolić im nasiąknąć. Co jakiś czas należy przemieszać rodzynki łyżką.

Mąkę i cukier puder przesiewamy do miski. Dodajemy masło, żółtka i proszek do pieczenia i wyrabiamy ciasto. Dzielimy na dwie podobne do siebie części - tą większą wyklejamy spód okrągłej blaszki (może być tortownica). Jeśli chcemy możemy wykleić także brzegi (ja tak zrobiłam - wówczas kawałki ciasta lepiej się trzymają i nie rozjeżdżają przy nakładaniu). 

Cały słoik jabłek przekładamy na wyklejony spód. Jeśli dodajemy rodzynki, należy je wymieszać z jabłkami przed nałożeniem lub wyłożyć połowę jabłek, równomiernie wysypać rodzynki i przykryć je drugą połową jabłek. Całość posypujemy cynamonem.

Drugą część ciasta rwiemy w palcach na małe kawałki i rzucamy je na wierzch. 

Ciasto wstawiamy na około 30-40 minut do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Uwaga! Mi piekarnik wywinął psikusa i nie dopiekł spodu ciasta. Na szczęście, nie jest to problemem. Nawet jeśli zdążyliście przestudzić już ciasto i tak możecie wsadzić je raz jeszcze do nagrzanego piekarnika, żeby je dopiec :) Na wszelki wypadek radzę jednak potrzymać ciasto w piekarniku nieco dłużej ;)

Szarlotka najlepiej smakuje jeszcze ciepła (ale nie gorąca!) podana z lodami waniliowymi :)

Smacznego życzy gruszka z fartuszka! :)

09:24, gruszkazfartuszka , ciasta
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21