Zakładki:
.
gruszkazfartuszka@gmail.com Dołącz do mnie na Facebooku:
![]() |
czwartek, 26 stycznia 2012
W lodówce zalegały mi 3 białka. Z tak niewielką ilością niewiele da się (w moim mniemaniu zrobić), dlatego padło ponownie na bezy. Ale że miałam ochotę się trochę odstresować to postanowiłam pokombinować i tak powstały beziki kawowe ze śliwkowym kremem. I tutaj muszę przyznać - beziki same w sobie wyszły dość gorzkawe i w pierwszym odruchu pomyślałam, że nawet niezbyt smaczne. Ale zmieniłam zdanie, gdy... pod wpływem kremu beziki rozmokły! ;) Tak, tak, wiem jak to brzmi. Pewnie wielu z was nie lubi takiej rozciapanej konsystencji, ale ja wręcz przeciwnie - jestem jej fanką. Odkąd pamiętam wszelkie biszkopciki i ciasteczka maczam w herbacie, biszkopt z tortu najbardziej lubię po kilku dniach gdy jest już przesiąknięty do cna i tak dalej, i tak dalej. Dlatego ta forma "miękkich bezików" bardzo mi odpowiada. A przy tym, gorzkawy smak zniknął pod wpływem słodkiego, śliwkowego kremu. Dla mnie bomba :)
Składniki na bezy: - 3 białka - 150 g brązowego cukru (następnym razem dam ciut więcej) - 1 łyżka rozpuszczalnej kawy (następnym razem dam ciut mniej) - 1/2 łyżeczki cynamonu Składniki na masę: - 50 g miękkiego masła - 50 g suszonych śliwek - 75 g mlecznej czekolady - 2 łyżki wódki Białka ubić na sztywną pianę. Cukier, kawę i cynamon wymieszać razem i zmielić np w blenderze, aby miały konsystencję proszku. Stopniowo dodawać do białek, stale miksując. Za pomocą rękawa cukierniczego wyciskać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia małe beziki, o średnicy monety pięciozłotowej. Można je wyciskać blisko siebie, bo nie urosną w trakcie pieczenia. Piec 35 minut w piekarniku nagrzanym do 150 stopni. W tym czasie posiekać śliwki, zalać wódką i odstawić na czas pieczenia bez. Beziki wyjąć, ostudzić. Śliwki przełożyć do rondelka, zalać odrobiną wody i gotować, nieustannie mieszając przez 5 minut. W trakcie gotowania sukcesywnie należy dolewać wody, by stale pokrywała ona dno rondelka, a śliwki nie przypalały się. Po tym czasie zdjąć śliwki z ognia, dodać czekoladę i wymieszać do rozpuszczenia się. Masę należy zmiksować, aby wszystkie grudki się rozpadły. Osobno na gładką masę ucieramy masło, a następnie łączymy je z masą śliwkową. Tak przygotowanym kremem smarujemy bezika i sklejamy go z drugim. I właściwie możne je już jeść, ale ja jednak polecam poczekać, aż się trochę przegryzą i... rozpuszczą :) Smacznego życzy gruszka z fartuszka!
wtorek, 24 stycznia 2012
Łatwa baba. Dobrze to czy źle, że taka łatwa? ;) Jeśli się Wam śpieszy, bo wpadają niezapowiedziani goście, albo najzwyczajniej w świecie nie macie ochoty za długo siedzieć w kuchni, a ochota na coś słodkiego nie daje wam spokoju to polecam :) Lista składników jest tak podstawowa, że zapewne nawet nie będziecie musieli iść do sklepu ;) Łatwa baba jest idealna do herbaty. Tak prawdę mówiąc to nie wyobrażam sobie zjedzenia kawałka babki bez ulubionej herbatki w ramach dodatku, więc właściwie to każda babka i herbata idą w parze. Następnym razem dodam do niej jednak jakąś polewę, bo przyda się coś przełamującego smak :)
Składniki: - 4 jajka - 1 szklanka cukru - 2 szklanki mąki - 1 łyżeczka proszku do pieczenia - szczypta soli - 1/2 kostki masła - 1/2 szklanki mleka Mleko podgrzewamy i dokładnie rozpuszczamy w nim masło. Odstawiamy na bok. Jajka ucieramy z cukrem. Mąkę mieszamy z proszkiem i solą i stopniowo, stale miksując, dodajemy do utartych jajek. Na koniec dodajemy także mleko z masłem. Keksówkę smarujemy tłuszczem i przelewamy ciasto do formy. Pieczemy 40 minut w temperaturze 180-200 stopni. Smacznego życzy gruszka z fartuszka! :)
niedziela, 22 stycznia 2012
Fani makaronu są wszędzie. Prawdę mówiąc nigdy nie spotkałam osoby, która powiedziałaby, że makaronu nie lubi. Nic więc dziwnego, że makaron rządzi :) Dziś mam przyjemność ogłosić konkurs, sponsorowany przez kampanię "Makaron Rządzi Zdrowo". Do wygrania są 3 sympatyczne zestawy, w skład którego wchodzi: - książka kucharska "Makaron - My story!" z przepisami gwiazd (mam i polecam!) - smycz - notesik - magnes na lodówkę
Co należy zrobić? - na Facebooku polubić stronę gruszki z fartuszka oraz Makaron Rządzi Zdrowo - Do końca stycznia, czyli do północy 31.01, przesłać na maila (gruszkazfartuszka@gmail.com) lub dodać pod tym wpisem w komentarzu przepis na lekkie makaronowe danie lub sałatkę makaronową bez majonezu, podpisać go imieniem i nazwiskiem (bądź innym loginem pod jakim funkcjonujecie na Facebooku, żebym mogła sprawdzić, czy pierwszy warunek został spełniony) - W przypadku wpisów zostawionych w komentarzach proszę o podanie również jakiejś drogi kontaktu (może być e-mail, telefon, numer gadu gadu lub adres bloga)* - Przepisy można przesyłać razem ze zdjęciem (ale nie jest to warunek konieczny) - Każda osoba może nadesłać max. 3 przepisy! - Zwycięzców wybiorę na podstawie własnych preferencji smakowych i/lub oryginalności dania :) * W razie wygranej, zwycięzca zostanie przeze mnie poproszony o podanie adresu i kontaktowego numeru telefonu, a dane te zostaną przekazane sponsorowi nagrody tylko i wyłącznie w celu wysyłki nagrody. Wysyłką nagród niestety nie zajmuję się osobiście, więc w razie jakichkolwiek problemów proszę o kontakt - będę robić za łącznika :) Wszystko jasne? Więc udanej zabawy życzy gruszka z fartuszka! :)
środa, 18 stycznia 2012
To jeden z moich dawno nie przyrządzanych przysmaków. Minęło mnóstwo czasu odkąd po raz ostatni piłam to mleko. Cudowny napój przed snem - koi i wycisza, a przy tym (przynajmniej w moim przypadku) przywołuje miłe, ciepłe wspomnienia. Przepis jest banalny, ale smak mleka jest na prawdę wyjątkowy. Powtórzę to, co pisałam całkiem niedawno o wanilii - szukajcie jej nie w sklepach, a na allegro - zaoszczędzicie co najmniej 70% kwoty :)
Składniki: - 300 ml mleka - 1/4 laski wanilii - 1 łyżka miodu Wanilię naciąć wzdłuż i wrzucić do rondla z mlekiem. Podgrzać, aż będzie gorące (ale nie gotować), dodać miód i wymieszać. Przelać do szklanki, wyjąć pływającą laskę wanilii i spienić ręcznym spieniaczem do mleka. Pić póki ciepłe ^^ Smacznego życzy gruszka z fartuszka!
wtorek, 17 stycznia 2012
Ostatnio poleciłam komuś mojego bloga i już po kilku dniach dostałam wiadomość, że opublikowany przeze mnie dżem z kiwi i bananów bardzo smakował. Tym samym przypomniałam sobie, że najwyższa już pora zrobić jakiś dżem. Ponieważ z ostatnich zakupów wróciłam z ogromnym zaopatrzeniem cytrusów, pomyślałam - "czemu nie?" - i zrobiłam tropikalny dżem :) Już dawno temu zauważyłam, że ciężej niż inni znoszę zimową aurę. Wpędza mnie w depresję i apatię i najchętniej niczym niedźwiedź zapadłabym w sen zimowy. Taki słoneczny dżemik choć trochę poprawił mi samopoczucie i pozwolił myślami wybrać się na egzotyczną wyspę. Eh, gdyby tak... ;)
Składniki: - 1 pomarańcza - 1 cytryna - 1 grejpfrut - 1/2 dużego lub 1 mały melon - 1 łyżeczka świeżo tartego imbiru - 500 g cukru - żelatyna (ilość zależy od "mocy", ja dałam około 1 łyżki) Z cytrusów cieniutko obieramy skórkę, koniecznie bez białej warstwy! Wrzucamy do rondelka, zalewamy odrobiną wody i podgrzewamy (następnym razem zrezygnuję z dodawania skórki grejpfruta). Gdy woda zacznie się gotować, trzymamy skórki na ogniu jeszcze przez 3 minuty. Odcedzamy i bardzo drobno kroimy (im drobniej tym lepiej). Melona pozbawiamy pestek, wydrążamy i kroimy w kostkę. Z obranych cytrusów wyciskamy sok. Melona, skórki i sok razem z miąższem mieszamy razem w garnku, dodajemy cukier i imbir i gotujemy. Gdy wszystko zacznie bulgotać, gotujemy przez około 8 minut, co jakiś czas mieszając. Odlewamy do szklanki trochę gorącego "soku" i mieszamy w nim żelatynę do całkowitego rozpuszczenia. Dodajemy roztwór do reszty, mieszamy i przekładamy do słoików (u mnie 2 x 0,5l). Konsystencja może wydawać się bardzo rzadka, ale bez obaw, zgęstnieje :) W razie gdyby jednak nie, to możecie rozrobić jeszcze odrobinę żelatyny we wrzącej wodzie i dodać do słoiczków (dokładnie wymieszajcie!). Smacznego życzy gruszka z fartuszka!
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Kupiłam wczoraj placki do tortilli. Zazwyczaj ta historia kończy się tak samo - kurczakiem w przyprawie gyros, sosem czosnkowym i pekińską kapustą. I choć miałam okropną ochotę na tortillę, to zupełnie nie przemawiał do mnie dziś smażony kurak. Dlatego musiałam wymyślić coś innego. Sprawdziłam więc co mam w lodówce i tak powstały tortille z tuńczykiem i rukolą :) Połączenie smaków okazało się być doskonałe na drugie śniadanie.
Składniki: - 1 tortilla - 1-2 łyżki tuńczyka w oleju (odsączona z oleju) - garść rukoli - 2 łyżki kukurydzy - kilka plasterków mozarelli - 1 łyżka majonezu (Najlepiej domowej roboty - jajko i łyżkę musztardy zblendować i stale ubijając dolewać pomału olej, aż nabierze właściwej konsystencji. Przyprawić solą i pieprzem.) Tortillę podgrzać w mikrofali (jeśli ktoś lubi na zimno to można ten krok pominąć ;)), posmarować majonezem, ułożyć na niej pozostałe składniki i zawinąć w "kopertkę". Voila! :) Smacznego życzy gruszka z fartuszka! :)
niedziela, 15 stycznia 2012
Przepis na tą szarlotkę dostałam kilka lat temu od koleżanki. Pamiętam, że były to czasy, kiedy kuchnię omijałam szerokim łukiem w przeświadczeniu, że gotować ani piec nie potrafię i lepiej będzie jak nie będę próbować. Koleżanka przekonała mnie jednak, że ta szarlotka jest najprostszym ciastem świata i zepsuć się jej nie da. Miała rację ale tylko po części - raz udowodniłam, że jednak zepsuć się da: zamiast żółtek przez pomyłkę dodałam całe jajka ;) Niemniej dalej twierdzę, że jest to najłatwiejsza szarlotka jaką zdarzyło mi się piec. Szarlotka jest doskonała na sezon zimowy, gdyż wykorzystuje prażone jabłka. Jeśli macie takie w swojej spiżarni to świetnie, ale kupne także sprawdzają się wyśmienicie :)
Składniki: - 400 g mąki - 150 g cukru pudru - 250 g pół-miękkiego masła - 4 żółtka - 1 łyżeczka proszku do pieczenia - słoik (900 g) prażonych jabłek - cynamon do smaku opcjonalnie: - garść rodzynek - 2 łyżki rumu Jeśli robimy wersję z rodzynkami to już na początku należy zalać rodzynki rumem i pozwolić im nasiąknąć. Co jakiś czas należy przemieszać rodzynki łyżką. Mąkę i cukier puder przesiewamy do miski. Dodajemy masło, żółtka i proszek do pieczenia i wyrabiamy ciasto. Dzielimy na dwie podobne do siebie części - tą większą wyklejamy spód okrągłej blaszki (może być tortownica). Jeśli chcemy możemy wykleić także brzegi (ja tak zrobiłam - wówczas kawałki ciasta lepiej się trzymają i nie rozjeżdżają przy nakładaniu). Cały słoik jabłek przekładamy na wyklejony spód. Jeśli dodajemy rodzynki, należy je wymieszać z jabłkami przed nałożeniem lub wyłożyć połowę jabłek, równomiernie wysypać rodzynki i przykryć je drugą połową jabłek. Całość posypujemy cynamonem. Drugą część ciasta rwiemy w palcach na małe kawałki i rzucamy je na wierzch. Ciasto wstawiamy na około 30-40 minut do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Uwaga! Mi piekarnik wywinął psikusa i nie dopiekł spodu ciasta. Na szczęście, nie jest to problemem. Nawet jeśli zdążyliście przestudzić już ciasto i tak możecie wsadzić je raz jeszcze do nagrzanego piekarnika, żeby je dopiec :) Na wszelki wypadek radzę jednak potrzymać ciasto w piekarniku nieco dłużej ;) Szarlotka najlepiej smakuje jeszcze ciepła (ale nie gorąca!) podana z lodami waniliowymi :) Smacznego życzy gruszka z fartuszka! :) | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||